kręgi
4.01.2009
Od wielu lat… Nie pamiętam sytuacji w której bym… Które mnie przerasta. Nie radzę sobie. Jestem unieruchomiony. Mam problem z utrzymaniem czajnika – więc nawet zrobienie herbaty jest sukcesem. Zejście na przystanek autobusowy – przeżycie bolesne, na które trudno się zdecydować;. jak wycieczka zimą w Bieszczady, albo całodzienne bieganie bo tonącej Wenecji. Nie mam w pobliżu porządnego sklepu, więc nawet drobne zakupy wymagają dalekomorskich wypraw. Drobne zakupy to jeden przedmiot, ogromne to takie do dwóch kilo – chleb, mleko, coś na obiad. Nie jestem w stanie codziennie robić wielkich zakupów. Dawno nie uprawiałem tylu sportów ekstremalnych: zakładanie skarpetek, butów czy spodni, sięganie po koszulki na górną półkę, mycie zębów, przygotowanie obiadu.
Istnieje też inny problem. Ludzie. Brakuje mi ich. Mieszkam na końcu świata, więc najczęściej na spotkania umawiałem się w cywilizowanych rejonach, położonych kilkanaście przystanków dalej. Teraz to za daleko, więc się z nikim nie widuję. Osoby na które mógłbym teraz liczyć mają albo własne problemy, albo wyjechały, albo się rozchorowały. Więc się przeliczyłem.
Kiedyś przed problemami mogłem uciec w objęcia Morfeusza. Teraz schudł on chyba, bo stał się bardzo kościsty, niewygodny – budzę się z bólu. I już nie mogę zasnąć. I powoli tracę radość życia. Nie sądziłem że to kiedykolwiek nastąpi. Nie jest dobrze.
Wpisz się