2008

31.12.2008

Czas podsumowań. Wszyscy wybierają z mijającego roku ciekawsze fragmenty, wrzucają do słoja, pasteryzują i naklejają etykietkę “2008″. Sama esencja, najciekawsze, najgorsze, najsmaczniejsze, najabsurdalniejsze. Czasem schodząc do piwnicy potykamy się o słoiki sprzed kilkunastu lat – odkrywając muzykę której już nikt nie pamięta, ludzi których imiona wyparowały, nieaktualne filmy i wydarzenia wtedy ważne, przełomowe – dziś nieistotne.
A co ja wrzucę w tym roku do słoika?

Płyty:

Nosowska – Osiecka, podoba mi się że ktoś potrafi jeszcze interpretować teksty i przekazać coś między wierszami. Mam nadzieję że przetrwa próbę czasu [Czesław Śpiewa - Debiut też mnie na początku zachwycał, ale mu przeszło, więc w zestawieniu się nie znajdzie].

Eva Cassidy – Somewhere , jak to jest nie żyć od 1996 roku i co jakiś czas wypuszczać płyty z nowymi nagraniami? Do tej pory nie wiem jak to możliwe. Eva jest jedyną wokalistką która przez tyle lat mi się nie znudziła. A czy płyta jest dobra? Nie wiem. Dodaję z sentymentu.

Piosenki:

Wracam do domu – Justyna Steczkowska, chyba w tym roku jestem bardzo sentymentalny. Prosty tekst, cztery dźwięki a gra mi strasznie na emocjach. Piosenka słuchana w tym roku do zdarcia. Szkoda że reszta płyty nie do słuchania.

Nie żałuję – Lora Szafran,Tomasz Filipczak, Piotr Rodowicz…, za wspomnienia. Bo to chyba one są najważniejsze w tym podsumowaniu. Miękkie łóżko, ciekawe rozmowy i wspólne słuchanie. A do tego świetna aranżacja, niski głos Lory Szafran, przenikliwe pianino.

Odkrycia muzyczne:

Craig Armstrong – świetne kompozycje, nastrojowe pianino, idealny na kolację, do rozmów, do snu.

Antony and the Johnsons, Sade – niskie, charakterystyczne głosy pełne emocji.

Filmy:

Mam problem. Widziałem mniej niż bym chciał. To co mi się podobało to głównie starsze produkcje. Więc w tym roku bez nagród, mimo kilku ciekawych obrazów.

Pozostała kultura:

Wystawy w CSW, Zachęcie, kilka koncertów…

Wydarzenia:

To chyba najciekawszy rok jak dotychczas jeżeli chodzi o wydarzenia. Na pewno mogę zaliczyć tu siebie w roli dyrektora do spraw identyfikacji wizualnej. Odwaliłem masę dobrej roboty, stworzyłem rozpoznawalny styl, byłem idealnym współpracownikiem na którego zawsze można liczyć i świetnie się przy tam bawiłem. A w nowym roku będę patrzył jak osoba która mnie zastąpiła zarzyna moje dzieło xD.

Z innych wydarzeń: Cała przygoda którą rozpoczął A, i która jak na razie się nie zakończyła. Wiele się działo, naprawdę wiele. Masa ludzi, emocji, uczuć.

I byłem w tym roku zakochany. Chyba pierwszy raz. Cholernie ciekawe uczucie. Trochę za nim tęsknię.

A w samej końcówce roku, przeżyłem coś naprawdę niezwykłego – te trzy metry między mną a podłogą, upadek, strzaskanie dwóch kręgów sprawiły że mogę dziś się czuć jak Dita von Teese. Albo Frida Kahlo. I zaczynam zauważać jak skomplikowane jest zakładanie spodni, wstawanie z łóżka i podnoszenie ręcznika z podłogi.

I wielki comeback. Spotkanie po długim czasie. I ta normalność która się przyszwendała jakbyśmy nigdy się nie rozstawali.

Ludzie:

Kobietą roku została E. Za całokształt. Ideał po prostu. Kropka.

Mężczyzn roku będzie dwóch:
T – za pasję którą potrafi zarażać, za wrażliwość, gust muzyczny, deszcz, bazylię i tsunami. Mimo sesji, depresji, koneksji. I za ten ostatni smutek w oczach który roztrzaskał go o bruk.
M – za wrażliwość, styl, sposób wypowiadania słów i za te trzy nasze pierwsze spotkania. I pierwszą rozmowę która nie nastąpiła na żadnym z nich.

Wyróżnienia dla Rudej, A i O24.

Słowa:

Werniks – za to że mało kto je zna, a jeszcze mniej osób wie co oznacza.

Negocjacje – za podwójne cj.

Umiejętności:

W tym roku pierwszy raz użyłem farby olejnej. Z całkiem pozytywnym skutkiem.

Zauważyłem że mam dar rozkochiwania w sobie osób. Dar a może przekleństwo.

Kuchnia:

W tym roku w kuchni rządziła karkówka i pieprz kajeński. No i koktajl bananowy. Gruszki w winie? Chyba jednak nie…

Porażki:

Nie zniknąłem, mimo zebrania wszystkich swoich rzeczy, ucieczki nad ranem i twardego postanowienia. Widocznie wyszedłem z wprawy, lub stały za tym jakieś większe emocje. Sporo mnie to kosztowało.

Pewnie jeszcze nie ogarnąłem całego tego roku, więc mogą pojawiać się aktualizacje. Jakieś propozycje?

komentarzy: 5

  1. chybaty |

    i co? i co? i co? dlaczego nic o mnie nie ma?
    na przykład w kategorii “pozostała kultura”…?

  2. E. |

    cóż za zaszczyt, ale hm.. w sumie się należy:P
    jakkolwiek dziękuję za docenienie mojej osoby:)

  3. fioletowyb |

    chybaty mogłeś wygrać w kategorii “Najgorszy tekst roku” ale była w niej mała konkurencja, więc nie znalazła się w oficjalnym zestawieniu.
    A pozostała kultura? To może dodam chybaty-popkulturę? :P

  4. chybaty |

    ale jaki tekst? jaki?

  5. fioletowyb |

    Nie każ mi sobie Tego przypominać ;-(

Wpisz się