rozbity
13.12.2008
3 w nocy, zagubiona uliczka za teatrem
pieprzysz się pod ciemnymi oknami
z moralnością opuszczoną do kostek
nie słyszę waszych dusznych szeptów
i w tym czasie spokojnie oddycham
nieświadomy walącego się świata
idę popękany ulicą pod srebrnymi oknami
szarość payna, błękit królewski?
nie pamiętam, przynoszę Ci to i to
teraz – po kilku obrotach ziemi
mam wrażenie że ciebie też ktoś wydyma
w ciemnym podwórzu bez okien
zedrze uśmiech
zabije spokój
ukradnie szarość
Bardzo podoba mi się pewne określenia które de facto bardzo do Ciebie pasuje;)
Bardzoooooo podoba mi się ten wiersz…Bardzoo:D