igła

24.09.2008

Każde dwa ciała przyciągają się wzajemnie siłami, których wartości są wprost proporcjonalne do iloczynu mas tych ciał, a odwrotnie proporcjonalne do kwadratu odległości między ich środkami.

A co nas przyciąga? Potrzeba zabicia czasu? Bliskość? – w końcu to tylko jeden przystanek. Jakaś iluzja domu którą tworzymy? – obiady, kolacje, śniadania i porządki. To że mamy w telefonie numer pod który zawsze można zadzwonić, napisać, wypłakać, wypowiedzieć, wyżalić, wyśmiać? To chyba nie to. Więc czym są te siły które nas przyciągają? Nie wiem. Nawet nie wiem czy rzeczywiście istnieją. Faktem jest tylko że czasem zderzamy się w czasoprzestrzeni. Z hukiem, z szelestem, z uśmiechem na ustach lub z błyskiem złości o kącikach oczu.

spinacz

22.09.2008

Mam pewną dziwną właściwość. Nie, nie przenoszę przedmiotów siłą woli. Nie umiem przepowiadać burz czy wróżyć z szumu fal. Nie umiem też przeglądać cudzych wspomnień.

Pierwsza osoba którą pamiętam to K. Moja fascynacja trwała ponad rok. Mijanie na korytarzach. Wyłapywanie strzępów rozmów, tembru głosu, spojrzeń. Odnajdywanie informacji – imię, wiek, miasto. Interesuje się fotografią, szuka partnera, pracuje w wakacje.
Wrzesień. K – nowa fryzura, odważna; blada cera i ten charakterystyczny blask.
Parę miesięcy później. Moja jedyna przyjaciółka a obok K. Mają cudowne uśmiechy.
Wyjeżdżam na studia. Smsuję z przyjaciółką. Impreza. Tańczy. Nie może odpisywać. Oddaje telefon K. Zaczyna się.

Ostatnia osoba to M. Rok temu. Siedzę na widowni, gasną światła. Jestem pod wrażeniem. Świetnie się rusza, ma fajny głos, tworzy naprawdę ciekawą postać. Zostaję po występie, nie mam odwagi podejść, więc tylko obserwuję. Wychodzę prawie ostatni.
Kilkanaście dni temu. Znajomi podjeżdżają samochodem, jedziemy na imprezę, obok mnie ktoś nowy – ale nie widzę twarzy, głupio mi się spojrzeć. Wysiadam – nie widzimy się już tego wieczoru.
Dwa dni temu. Wchodzę do klubu. Znajomi już są. Tym razem widzę twarz. Ładna, nawet bardzo. Delikatne ruchy, miły głos. Po jakimś czasie siedzimy na kanapie, rozmawiamy. Podobny gust muzyczny. Lubimy musicale. “Byłem na widowni”. “A ja na scenie”. Dopiero po tym zdaniu skojarzyłem, że to M. Nie zapamiętałem twarzy, siedziałem za daleko. Zaczyna się.

Mam pewną dziwną właściwość. Często poznaję ludzi, których od dawna chciałem poznać. Chyba nawet wiem kto może być następny.