park
30.01.2008
Za oknem -5
Nie kocham cię już
Chciałbym już móc na to spojrzeć z daleka. Nie ma złych wspomnień. Cienie wyblakną i zostanie tylko jasność. Wieczorne spacery przez most, park, rondo. Maski. Kawa. Materac na podłodze. Muzyka. Filmy. I wino. Zapach ciasta. Gwiazdy i dłonie. Pakowanie prezentów. Huśtawki. Pola. Zakupy. Budzenie tajnym sposobem. Masa marzeń i planów. Telefony. Uśmiech. Scena.
Wrzucę to wszystko do blendera, nacisnę przycisk. Wytworzę słodką maść – na zimne noce, chandry i przeziębienia. Mały pakunek, amulet – na zło tego świata. Latarka, kompas, przewodnik. Zawsze przy sobie, zawsze pod ręką. Delikatne światło gdzieś w kieszeni pomiędzy lewą i prawą komorą.
delikatny
27.01.2008
Jak wytłumaczyć burzę w grudniu? I nagłą biel za oknem? I to, że zakochanego człowieka odrzuca się tylko po to, by pokochać go gdy będzie czuł tylko obojętność? Wyjazdy, powroty, i uczucia rozstawiane po kątach małych pokoi? – pomiędzy łóżkiem a nieumytym kubkiem.
Jak wytłumaczyć to że ziemia wciąż się obraca gdy czyjś świat pęka, trzeszczy i kruszy się w miarę naginania, naciągania do niepasujących ram? I to, że Kim Ki-Duk robi tak genialne filmy bardzo skromnymi środkami? Gestami dłoni, ciszą, zbliżeniami i subtelnością.
Szedłem kiedyś po śniegu, nocą, do siebie, pod górę – zauważyłem galaktykę, jasną, pulsującą – napisałem smsa. Wytłumacz mi dlaczego nie doszedł. I dlaczego ciasto czekoladowe tak cudownie komponuje się z soczystością wiśni? Chyba nigdy nie dojdzie.
Co w sobie magicznego ma deszcz? Lubię wpatrywać się w krople spadające na samochody, krawężniki i przechodniów. I słuchać rytmu wybijanego na parapecie. Wolę to niż naukę. Dlaczego jest tyle ciekawszych zajęć zapamiętywanie wiadomości które za tydzień staną się bladym wspomnieniem? To akurat proste pytanie…
I jak dobieramy ludzi? Dlaczego z kimś możemy spędzić tydzień w zamkniętym pokoju, a z innymi wymiana czterech słów to nieprzyjemne przeżycie? I dlaczego ktoś nagle wypada z gry zostawiając wyrwę w kształcie człowieka którą tylko inny człowiek może załatać?
I skąd w ludziach tyle uporu? I przyzwyczajenia? I dlaczego ludzie sądzą że jeżeli coś jest ładne to jest sztuką? Funkcja sztuki nie polega na estetyce.
I po co tyle pytań? Narysuj mi baranka.
retrospekcja
19.01.2008
gdzie idziemy tak konkretnie?
express cafe? taras nieczynny i dymią. ale lubię to miejsce.
jasne. dokąd jedziemy?
tam gdzie nas nie ma?
(…)
już wyłania się sylwetka zamku. pozieleniały kopernik obraca w głowie gwiazdy. ewangelicki kościół ma oczy ojca.
(…)
wsłuchuje się w muzykę i strzępy rozmów. zapala goldena. jest dobrze. ma nastrój: nie przeszkadza jej dym facet i samotność.Głupiec, Ewa Schilling, Korporacja Ha!art, Kraków 2005, s. 139
Moja wycieczka do Expressu była podobna. Ciepła, nastrojowa. Z cudowną herbatą. I osobą. Miałem tego dnia zły nastrój – aż do pierwszego łyku, pierwszych zdań, pierwszego śmiechu. Pojechaliśmy w podróż: do czasów gdy byliśmy dziećmi, do magicznych miejsc, wyblakłych fotografii. Odwiedzaliśmy też inne stacje, ukryte gdzieś w tym wagonie, odkrywane w kolejnych łykach, odnajdywane gdzieś między ławkami kuframi stolikami. Wojna – Biały krzyż – Dom – Muzyka – Gin w 7 nieumytych kubkach
Nie znalazłem tylko odwagi żeby zajechać na tę wyjątkową stację. Wybiorę się tam kiedyś. Pojedziemy razem. Jeszcze nie jest za późno, więc zanim wyschną koryta rzek, zanim powiemy sobie smutne Dowidzenia, spróbujmy…
Zabezpieczony: O24, część 2
19.01.2008
Sztory
11.01.2008
Co można powiedzieć o dwudziestoletniej dziewczynie która umarła? Że miała śliczny uśmiech? Że kochała Madonnę i the Knife. I Georga. I mnie.
Że miała bałagan w pokoju i pojebane sny? Porządek w kolekcji i okropny gust? Bałagan w życiu i pojebanych znajomych. A jednak lubiła sprzątać?
Że piekła dobre ciasta i byłaby dobrą żoną? I może złą matką? Że oglądała dobre filmy i czytała Wyborczą do kawy rozpuszczalnej.
Że wsiąkała w branżę w której raczej trudno znaleźć męża? I że lubiła seks zanim go znienawidziła. I lubiła poranki w ogrodzie.
Że miewała depresje i często się śmiała? Że rozbiła by swoje życie na kawałki gdyby tylko dostała prawo jazdy? I miała idealnego brata i miłą siostrę?
Że nie miała własnego życia? Że płakała w ramionach mężczyzn – obcych i znanych? Że na wszystko miała odpowiedź i ciągle błądziła?
Że sprzedałaby przyjaciół za paczkę fajek? Najlepiej cienkich. Że potrafiła kochać ludzi których nie lubiła i tych którzy nie zasłużyli?
Że wszystkim się przejmowała? I że na wszystko miała wyjebane?
Że tak naprawdę nigdy się nie poznaliśmy?
Chciałem coś napisać. Brak mi tematu. O niektórych ludziach nie warto pisać. O innych nie umiem. O tych o których bym potrafił, nie mogę. O emocjach nie napiszę bo jestem dziś wyjątkowo spokojny. O rzeczach bym mógł, ale mi się nie chce. To pewnie przez tę płaskość emocji. Wszystkie są jakieś takie nieświeże – wiele się działo ale to albo w tamtym roku, albo na początku tego. Dawno.
Więc piszę o niczym, piszę o nikim. Wrócę do czytania, więc tu dziś nie zostanę.
I dedykuję tę notkę głupim kobietom. I dewotkom. Miałem to zrobić w tamtym roku, ale nie było okazji. W tamtym roku straciliśmy wiele okazji, prawda?