Mam ochotę na banały – tak jak ma się ochotę na śledzia i kiszone. Czasem dobrze ich posłuchać prawda? Ot taka myśl:

Niebycie z Tobą, dało mi więcej niż bycie z całym światem.

Zgrabnie to wymyśliłem? Widać (?) w tym i niespełnioną miłość podmiotu, i nutkę nostalgii, tęsknoty. Może trochę szaleństwa, różu i schematów też, ale to chyba wyznaczniki banału, prawda?

Albo:

Zanim wyschną koryta rzek, zanim powiemy sobie smutne “Dowidzenia”, bądźmy dla siebie mili. Spróbujmy nie odrzucać miłości, jeszcze nie jest za późno…

A może jest? No to trudno.

Jednak można żyć bez powietrza.

A no pewnie, że można, byle z wolna i z ostrożna. Przecież i tak czeka nas “stara bieda”

No i dobrze. Byle nowej nie było.

Jest tyle utartych zwrotów na wyrażanie emocji, strasznie nas ograniczają, delikatnie upraszczają nasze uczucia do tych paru wytartych słów. Schematy. Czujemy podobnie, nie identycznie, ale da się to opisać tymi kilkoma wyświechtanymi kawałkami mowy. Podobnie. Czy to źle?

Umarł banał, niech żyje banał