lisek

19.06.2007

Oswajanie miejsc. Często staram się to robić. Trudno jest przejść barierę – ale po niej niektóre z nich zaczynamy traktować jako swoje i włączamy do naszej mapy. Jak w grach komputerowych, gdy zwiadowca odkryje nam nowe tereny, mamy już do nich dostęp. To taki ciekawy proces gdy coś czego do tej pory nie dostrzegaliśmy, staje się “nasze”. I zostaje takim przez jakiś czas. I te pierwsze wrażenia – często niesympatyczna obsługa, lub drobne niedociągnięcia powodują że wrzucamy miejsca na listę “zaliczone – nigdy więcej”. Ale bywają też tak mocne, tak dobre – że nawet następne niepowodzenia nas nie zrażają.

Dziś odkryłem galerię, kawiarnię [ale tylko jedno piętro, na dół się bałem] i jeszcze nową ulicę. A parę dni później poszerzyłem miejsca stare. I mam coraz więcej hektarów swojego miejsca na świecie. I ciekawy jestem na ile metrów już nigdy nie wejdę – mimo że oswojone – kiedyś gdzieś.

znaczek

8.06.2007

Z serii Wygrzebane ze skrzynki:

Bo ty jesteś taki… masz chore poczucie humoru :D Jesteś taki inny niż wszyscy? co – zaznaczam – nie zawsze jest zaletą. Przechwalasz się. Jesteś też taki… zakompleksiony, ale zarazem pewny siebie. Kłóci się to jakoś ale tak jest :D I… czasem traktujesz z góry. I masz uprzedzenia. Ii… masz taką popieprzoną wartość siebie. To mnie zadziwia chyba najbardziej. Ale o tym już wyżej piałam. A poza tym to świetnie piszesz, jesteś wrażliwy bardziej niż większość ludzi, jesteś… widzisz czasem takie drobiazgi. Ale wiele rzeczy robisz na pokaz. I już nie wiem. Skupiłam się na wadach chyba :D A dlaczego pytasz?*

Dlaczego? Bo lubię o sobie słuchać. Próżność? Ciekawość? Chęć poznania innych przez poznawanie Siebie? Bo wszystko co mówimy o innych, i to jakie cechy im przypisujemy jest odbiciem tego co sądzimy o sobie. Boję się pomyśleć, co ja mogę o was sądzić moje wy robalkowate robaczki : )