chłód

5.02.2008

W 2003 (sic!) napisałem wiersz. Właściwie nadal nieskończony, z jedną bardzo niefortunną linijką. Przypomniała mi o nim pewna piosenka, która mogłaby być jego kontynuacją, uzupełnieniem. Ale nie tylko to mnie w niej pociąga.
Jeszcze nie zdarzyło żebym publikował tu pełne teksty, ale dla Chłodu zrobię wyjątek. Posłuchaj:

Robert Kasprzycki
Kay i Gerda (Chłód)

Zapomniałem o tobie już dawno
zapomniałem o tobie już wczoraj
to co było przedwczoraj – rozpadło się
nie pamiętam ni jednego wieczoru

Szatan rozbił swe zimne zwierciadło
i szkła pyłek wpadł w oko i w serce
zapomniałem o tobie już dawno
zapomniałem o tobie – nic więcej

Zapomniałem o tobie na zawsze
zawsze – znaczy dziś, wczoraj i jutro
przecież wiesz, że cię nigdy nie znałem
wybacz mi, ale nie jest mi smutno

Uśmiech zastygł na twarzy zbielałej
umarł dzień – nie doczekał wieczoru
nie wiem już, czemu cię zapomniałem
może to przez ten pyłek w mym oku

Taka zima
ciągle zima
wieczna zima

chłód

Nieprawdaż, że pięknie koresponduje ze słowami za oknem – 5, które tak często ostatnio nucę?

park

30.01.2008

Za oknem -5
Nie kocham cię już

Chciałbym już móc na to spojrzeć z daleka. Nie ma złych wspomnień. Cienie wyblakną i zostanie tylko jasność. Wieczorne spacery przez most, park, rondo. Maski. Kawa. Materac na podłodze. Muzyka. Filmy. I wino. Zapach ciasta. Gwiazdy i dłonie. Pakowanie prezentów. Huśtawki. Pola. Zakupy. Budzenie tajnym sposobem. Masa marzeń i planów. Telefony. Uśmiech. Scena.

Wrzucę to wszystko do blendera, nacisnę przycisk. Wytworzę słodką maść – na zimne noce, chandry i przeziębienia. Mały pakunek, amulet – na zło tego świata. Latarka, kompas, przewodnik. Zawsze przy sobie, zawsze pod ręką. Delikatne światło gdzieś w kieszeni pomiędzy lewą i prawą komorą.

płatki

31.01.2007

Ciekawy dzień. Cisza, zapętlona piosenka, autobus. I cztery nowe herbaty w kolekcji. Właściwie to one głównie tworzą teraz mój zbiór, słoiczki od jakiegoś czasu pokazywały swoje denka, ciesząc się przy tym niemiłosiernie. Wiśnie. Cytryny. Płatki róży. Listki, gałązki. I te cudowne zapachy. Ostatnio bardzo zwracam na nie uwagę. Ale chyba nie bardziej niż na dźwięki.
I ta jedna piosenka. Kawałek tekstu przypomniał mi się rano, pod klatką, gdy czekałem na szofera. Parę słów, ale na dziś bardzo trafnych. Po powrocie uzupełniłem tekst dźwiękami. Turnau, piosenka Starszych Panów. Liryczna, ale lekka. Posłuchajcie

Jest między nami wiele ciszy i bardzo mało słów.
Słów więcej boję się usłyszeć � powiedzieć: Mów…
Nie wiem, co się za ciszą kryje, nie wiem � czy wiedzieć chcesz.
Więc może lepiej niech okryje, słowa i ciszę, zmierzch.

Na zmierzch otworzę cichutko drzwi i nie zobaczysz, jak ciężko mi,
jak bardzo ciężko mi iść, gdy zmierzch twą zakrył mi twarz
i nie wiem, czy masz w oczach żal, czy może � zmierzch?