osioł

28.01.2009

Myślenie jest jak rzeźbienie w powietrzu.

Połączenie nerwowe. Szum krwi. Impuls. Pomysł. Burza. Myśl. Błysk. Mózg. Coraz szybciej, coraz trafniej. W kłębowisku, w chmurze/chmarze. Wyłapujemy myśli. Co setną, nieistotne, genialne, sprane, lśniące, cudze, straszne, niewysławialne, piękne, głupie, brudne, nieskalane, nowe, powracające. Głosy, obrazy, wizualizacje, smaki, wrażenia. Puls. We mnie. W was. Strzępki. Paskudnie, studnie, dnie, nie… A w tym wszystkim skróty, ścieżki, ukryte drzwi i pełno sznurków, lin, szubienic. Nie umiesz nie myśleć. Myśleć też nie.

Mówienie jak pisanie palcem po wodzie.

Drgania. Sprężenie – rozprężenie. Haust. Wibracje. Szept. Fala. Krzyk. Powietrze. Ściana. Eksplozja. Zrodzone z myśli, powietrza i strun. Częstotliwości natężenia decybele. Niskie, szybkie, ciche, stonowane, subtelne, wolne, wysokie, głośne, ogłuszające, płaczliwe. Beznamiętne, naszpikowane emocjami, niesłyszalne. Mają moc zmiany nastroju. Zabijają, wyzwalają, ekscytują, pocieszają, rozśmieszają. Falset alt tenor i bas. Fałszywe, szczere, zimne lub gorące. Zamknij ryja – błogosławieni cisi, krzycz – głuchym wszystko jedno.

Dopiero czyn jest jak rzeźba w kamieniu.

Więc nie myśl zrobię – zrób. Nie mów zabiję – to zużyta kalka. Myśl tylko gdy myślą przenieść możesz krzesło. Mów – gdy jesteś w stanie zabić szkło. Rozbijaj niszcz i twórz na nowo. Rzuć palenie i zacznij biegać. Śpiewaj gotując i przestań tyć. Naucz się tańczyć i stać na głowie. Namaluj kadr z wczorajszego snu. Pokaż, że kochasz. Patrz, słuchaj i czuj. Nabieraj wartości, nie zabierając jej innym. Idź, czując każdy krok. Oddychaj szukając smaku powietrza. Zmarznij, wskocz pod kołdrę i śpij. Jak kamień. Mocny, nieśmiertelny i piękny.

Pozdrawiam jedyną osobę która nie pytała co się stało, nie myślała jak mi pomóc – tylko zwyczajnie postanowiła mnie odwiedzić. Nie sądziłem że tyle radości może dać kawa z czekoladą pita pod czerwonym kocem.

szpachla

4.06.2008

Nie lubię tych sytuacji w których więcej się domyślam niż wiem. Nową rzeczywistość tworzy wyobraźnia, która używa czerni i szarości. Czerwień magenta i szmaragdowa zieleń raczej na palecie się nie znajdują. Może cienkie nitki. Na pewno nie impast.

Układam więc ze strzępków informacji obrazek przyszłości. Nie – to projekcja teraźniejszości; projekt tego co mnie otacza; co jak mi się zdaje mnie otacza. Puzzli jest zbyt mało żeby odtworzyć całość, więc sam zamalowuję białe pola. Wystraszona ręka szybko stara się ukończyć dzieło. Ale pośpiech nie jest rozumny. Rozum nie ogarnia emocji. Emocje krążą po ciele i próbują wydostać się z krzykiem bądź łzami. A łzy przysłaniają nowe fakty i zalewają spokój. Spokój pozwoliłby mi zasnąć.

Ta mieszanina skrawków i wyobrażeń pozostanie tylko obrazem – nigdy teraźniejszością którą tylko imituje. Teraźniejszość pozostanie tajemnicą, aż do czasu gdy porównamy obrazy, połączymy je w dyptyk i wspólnie postaramy się zrozumieć. A czy będzie szansa na wspólną wystawę? Nie wiem. Teraz wyczyszczę pędzle. A ty… Narysuj mi baranka.

chodzę

6.04.2008

Marzy mi się
długie spotkanie z samotracką Nike
w cztery oczy.

_____ __ __
ciepłe poranki pełne słodkich truskawek
na okrągłym tarasie

_____ __ __
kolekcja białych krzeseł w moim pokoju
z widokiem na burzę

_____ __ __
dwurzędowa granatowa kurtka rzucona
na moje łóżko

_____ __ __
genialne tiramisu współgrające z kawą
z czerwonej maszyny

Chciałbym też
oszukać wariograf gdy padnie pytanie:
Kochasz?

Ten wpis jest zabezpieczony hasłem. Aby go zobaczyć, proszę wprowadzić poniżej swoje hasło:


delikatny

27.01.2008

Jak wytłumaczyć burzę w grudniu? I nagłą biel za oknem? I to, że zakochanego człowieka odrzuca się tylko po to, by pokochać go gdy będzie czuł tylko obojętność? Wyjazdy, powroty, i uczucia rozstawiane po kątach małych pokoi? – pomiędzy łóżkiem a nieumytym kubkiem.
Jak wytłumaczyć to że ziemia wciąż się obraca gdy czyjś świat pęka, trzeszczy i kruszy się w miarę naginania, naciągania do niepasujących ram? I to, że Kim Ki-Duk robi tak genialne filmy bardzo skromnymi środkami? Gestami dłoni, ciszą, zbliżeniami i subtelnością.
Szedłem kiedyś po śniegu, nocą, do siebie, pod górę – zauważyłem galaktykę, jasną, pulsującą – napisałem smsa. Wytłumacz mi dlaczego nie doszedł. I dlaczego ciasto czekoladowe tak cudownie komponuje się z soczystością wiśni? Chyba nigdy nie dojdzie.
Co w sobie magicznego ma deszcz? Lubię wpatrywać się w krople spadające na samochody, krawężniki i przechodniów. I słuchać rytmu wybijanego na parapecie. Wolę to niż naukę. Dlaczego jest tyle ciekawszych zajęć zapamiętywanie wiadomości które za tydzień staną się bladym wspomnieniem? To akurat proste pytanie…
I jak dobieramy ludzi? Dlaczego z kimś możemy spędzić tydzień w zamkniętym pokoju, a z innymi wymiana czterech słów to nieprzyjemne przeżycie? I dlaczego ktoś nagle wypada z gry zostawiając wyrwę w kształcie człowieka którą tylko inny człowiek może załatać?
I skąd w ludziach tyle uporu? I przyzwyczajenia? I dlaczego ludzie sądzą że jeżeli coś jest ładne to jest sztuką? Funkcja sztuki nie polega na estetyce.
I po co tyle pytań? Narysuj mi baranka.

Zabezpieczony: O24

30.11.2007

Ten wpis jest zabezpieczony hasłem. Aby go zobaczyć, proszę wprowadzić poniżej swoje hasło:


parkiet

25.10.2007

Chciałbym położyć się pomiędzy nimi. Po lewej on, po prawej ona. I chciałbym się odwrócić w jedną stronę. Tylko jedną. Nie wiercić się, nie kręcić. Wybrać. I nie przejmować się tym, że na kogoś automatycznie się wypnę.

Lecz pomiędzy nimi nie ma miejsca. Delikatna szczelina, wąska szpara – nie jest to komfortowy kawałek przestrzeni, którym mógłbym się cieszyć. Nie ma wokół tej pary czegoś co może sprawiać radość. Pary jako całości. Każde z osobna bywa cudowne.

Wy osobno nie istniejecie, nie ma Was bez was. Nie ma też mnie i Ciebie. Nic…

Więc do nikogo się nie odwrócę, na nikogo nie wypnę – znajdę swój własny kawałek podłogi w innym pokoju, w innym mieszkaniu, na innym kontynencie. I może kiedyś znajdzie któreś z was ten pokój i spróbuje znaleźć miejsce przy moim boku. Sądzę że to nie będzie łatwe.

Powodzenia.

ważne pytanie

7.05.2007

Noc. Nie mam ochoty zasnąć. Jest późno – zadziwiająco. I widzę w oknie odbicie człowieka przepuszczonego przez wyżymaczkę kolejnego dnia. Pewnie zaraz babcia wstanie, zrobić sobie kawę. Ale dla kogo mam spać? Siedzieć też nie masz dla kogo idioto. I nie mam ważnych spraw. Bo zauroczenie, potrzeba bliskości, niespełnienie – to nie są istotne rzeczy.
Mam ochotę rzucić się w jakiś wir; stracić z pola widzenia konkretne kształty, poczuć się jak w pralce. Szybkie tempo, zwroty akcji, dużo piany – trochę zimnej wody na orzeźwienie. I wywirowany nie wyżęty. Smacznego babciu.
I chcę mieć jakieś ważne sprawy – dla kogoś, nie dla mnie.

K [oryginalny]

24.01.2007

Odnajdź mnie, w szarym tłumie gdzieś,
Nim minie jeszcze jeden dzień.

Wiem, że są tysiące takich jak ja…

Lecz czy mam dalej iść pod prąd,
i wciąż szukać trudnych tras?

Wiesz, że tu jestem, odnajdź mnie.
Jeszcze dziś.

Znów na złudzenia tracę czas.

łza…

3.12.2004

Szukam kogoś kto nauczy mnie płakać… i nie weźmie za to nic. szukam bezszelestnie, bezskutecznie…
Gdy pada deszcz, patrzę na krople. Wychodzę na ulicę i szukam w mżystości, kogoś kto nauczy mnie płakać. Bezskutecznie, bezgłośnie…
Idąc brzegiem rzeki, patrzę na łabędzie łzy, i chcę płakać, lecz nie potrfię. Płaczę bezgłośnie, bezskutecznie…
Szukam kogoś kto nauczy mnie płakać… i nie weźmie za to nic – oprócz przyjaźni. Bezinteresownie…